To z pewnością nie będzie wydarzenie na miarę wynalezienia łyżki do butów, ale przyjemnej i mało zobowiązującej muzyki zawsze dobrze posłuchać. Z formacji Bleachers wykluł się był właśnie nowy singiel – skoczny kawałek „Don’t Take The Money”.

Hicior będzie na bank, ale moją uwagę przykuła historia nowojorskiego zespołu. A raczej solowego przedsięwzięcia, bo przecież Bleachers to Jack Antonoff, niezależnie od tego, ile osób stanie z nim na scenie. A jako że lubię człowieków, co to dają radę w pojedynkę, to jego dzieje naprawdę mnie urzekły. Otóż Antonoff debiutancką płytę Bleachers nagrywał w absolutnej tajemnicy. Jak mu się to udało ukryć przed kumplami z zespołu Fun, w którym jest na stałe zatrudniony?

Wyjaśnienia znajdziemy w jego wypowiedzi, która wisi na Wikipedii (tłumaczenie mocno dowolne, a co mi tam):

Przez cały rok pracowałem nad muzyką, nie mówiąc o tym nikomu. Znalazłem się przez to w dziwnej psychologicznie sytuacji, w swoistym rozdwojeniu jaźni. Oprócz małej grupki przyjaciół i członków rodziny, nikt o płycie nie wiedział.

Antonoff jakoś wytrzymał to wszystko i w końcu nie zwariował. Natomiast szeroka publika, z zespołem Fun włącznie, dowiedziała się o wszystkim w lutym 2014 roku, kiedy światło dzienne ujrzał debiutancki singiel – „I Wanna Get Better”. Ze trzy miechy później wyszła płyta „Strange Desire”.

Trzęsienie ziemi nie nastąpiło, ale i singiel, i płyta dały rade na różnych czartsach. Na niektórych powbijały się całkiem wysoko, w okolicach pierwszej trójki. Nic zatem dziwnego, że Bleachers ruszyli w trasę, a teraz mają zamiar uszczęśliwić świat nowym wydawnictwem. Płyta ujrzy światło dzienne na początku wakacji 2017 roku.

Warto odnotować przy tym wszystkim, że Jack Antonoff to człowiek niezwykle pracowity. W Fun udziela się jako gitarzysta i drugi wokal, a oprócz tego współpracuje z całą masą artystów większego i mniejszego kalibru. Wśród nich są: Sia (z nią to chyba cały świat współpracuje), Taylor Swift, Zayne, Lorde, a nawet Carly Rae Jepsen.

Co na to zespół Fun? Milczy. No cóż, prawie każda kapela ma swojego Phila Collinsa.

 

Kasabian – nowy singiel i teledysk
Share This

Korzystając z serwisu zgadzasz się na korzystanie z plików cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close